Witajcie po bardzo długiej przerwie!
Czas leci zdecydowanie za szybko w sezonie letnim, przez co zdążyła się spiętrzyć cała góra zaległych wydarzeń, o których warto chociaż wspomnieć. Trzeba przyznać, że sezon outdoorowy w wydaniu graczy naszej drużyny był całkiem intensywny.
Zaczęło się od występu na turnieju Uuu!!! Haa!!! ramię w ramię z KrakUFem pod nazwą KrakBeatz. Turniej obfitował w serię przygód: od zerwanego paska klinowego, przez dachowane samochody, jak i udział niektórych w zabawie weselnej (co sugerowały souveniry znalezione następnego poranka przy uczestnikach). Mimo problemów technicznych organizatorów zabawa była przednia, pogoda dopisała, przynajmniej aż do finałowej rozgrywki i pierwsze spotkanie na placu boju polskiej rodziny frisbee pozostanie miłym wspomnieniem dla wszystkich uczestników.
Kolejnym turniejowym przystankiem dla członków naszej drużyny był klasyk gatunku, czyli berliński Hat – Interflug. Freezebeatz reprezentowane było przez Tuśkę i Aldonę ,ale nie zabrakło przedstawicieli innych polskich drużyn (Furious Goats, Astro Disco, Nine Hills, RJP, 4Hands). Obszerną relację z tego turnieju autorstwa Ani z Astro Disco zamieściła frisbeepropaganda i wszystkich ciekawskich odsyłamy tu: http://frisbeepropaganda.blogspot.com/2011/09/haty.html .
Po Interflugu przyszedł czas na przysłowiowe spięcie…się w sobie i zabranie za organizację naszego pierwszego turnieju, który odbył się w dniach 20-21 sierpnia 2011 na boiskach HKS Szopienice w Katowicach. Wybraliśmy formułę hat-ową z kilku powodów. Po pierwsze, w okresie wakacyjnym ciężko jest zmobilizować całe drużyny ze względu na wyjazdy, plany i ogólne rozluźnienie. Po drugie, idea przyświecająca tego typu rozgrywkom pasowała doskonale do tego, co sami oczekiwaliśmy od naszego debiutanckiego turnieju, czyli rozwijanie umiejętności i dobra zabawa.
Co prawda początki nie były łatwe, ale udało się! Ponad sto osób, w tym zagraniczni goście,
bawiło się na Kato Hato 2011. Pogoda przerosła nasze oczekiwania, humory dopisały, była walka, pot i spalone nosy. Dwa dni naprawdę dobrego Ultimate, które przekonały nas, że chcemy to powtórzyć za rok. I że będzie jeszcze lepiej
.
Po tym, jak opadły emocje związane z Kato Hato, trzeba było szybkiej mobilizacji na przygotowanie się do najważniejszej imprezy sezonu, czyli do Mistrzostw Polski odbywających się w tym roku w Warszawie. Ponownie połączyliśmy siły z zaprzyjaźnionym KrakUFem i w naszym rosterze pojawili się Jacek, Koń, Artur i Ania z krakowskiego teamu oraz Adrian z Wrocławia.
Zeszłoroczny rezultat, 13. miejsce zapewnił nam losowanie z trzeciego koszyka, jednakże nasza grupa okazała się być naprawdę mocna (1. Furious Goats, 2. Flow Vratislavia, 3. Freezebeatz, 4. MuJAHedini Dysku). W fazie grupowej zajęliśmy trzecie miejsce za Furious Goats i Flow, wygrywając 13-9 z MuJAHedinami.
W ćwierćfinałach trafiliśmy na tegorocznego debiutanta – drużynę Flight Club, z którą, pod osłoną nocy (niestety nasze boiska nie były oświetlone), wygraliśmy 14-6. Był to ostatni mecz pierwszego dnia rozgrywek i z dobrymi humorami udaliśmy się na wieczorną imprezę a później na zasłużony odpoczynek.
Następnego dnia czekał nas mały półfinał z warszawską legendą Ultimate, czyli zespołem RJP. Początkowy sukces i prowadzenie 3-0 rozprężyło nas troszkę i w drugiej połowie meczu nasi przeciwnicy doprowadzili do remisu 5-5. Na szczęście udało nam się przełamać impas, koncentracja wróciła i zwyciężyliśmy 9-6.
W ostatnim meczu, grając o 9 miejsce, ponownie spotkaliśmy się z MuJAHedinami Dysku.
Po dość wyczerpującym półfinale, pierwsza połowa kontrolowana była przez naszych przeciwników. Każdy prosty błąd i niedokładne podanie wykorzystywali bezlitośnie punktując, co oddaje wynik po 45 minutach spotkania: 4-7. W drugiej połowie przewaga MuJAH urosła do sześciu punktów (7-13). Koniec meczu, gramy cup point +1, co oznacza, że drużyna zdobywająca 14 punktów wygrywa . W tym właśnie momencie coś się wydarzyło. Powróciła chęć walki, tego, teoretycznie, przegranego spotkania. Nasza drużyna zaczęła grać skutecznie i w przeciągu dziesięciu minut udało nam się doprowadzić do remisu 13-13. Zwycięski punkt należał jednak do naszych przeciwników i przegrywając ostatecznie 13-14 zostaliśmy dziesiątą drużyną Ultimate w Polsce.
Udało nam się zanotować najwyższy awans w porównaniu do zeszłorocznego wyniku, nie można jednak zapominać o ogromnym wsparciu, jakie otrzymaliśmy od KrakUFa, który nie wystawił w Warszawie swojej drużyny. W tym miejscu, jeszcze raz, bardzo dziękujemy!
Ostatnim turniejem outdoorowym w tym sezonie był zeszłotygodniowy Dragon Cup. Hatowa legenda z czołówką polskiego ultimate w rolach głównych. Ale o tym, następnym razem…
Stay tuned!



